Wybraliśmy gokarty i była to jazda!
Tak, właśnie tak wyglądają nasze teambuildingi: niesamowita atmosfera pełna emocji i zapachu spalonej gumy. Tym razem postawiliśmy na elektryczne gokarty, no idziemy z duchem czasu. Napięcie przed wyścigami było naprawdę gęste. Podzieliliśmy się na zespoły, wybraliśmy sobie pseudonimy, założyliśmy kaski i ruszamy! Pierwsza grupa wsiadła do gokartów, każdy z determinacją do zwycięstwa. Poślizgi, prędkość, trudne zakręty, idealny tor i kilka stłuczek już po pierwszym okrążeniu roztrzęsły nam ręce i podniosły adrenalinę. Po dwóch okrążeniach wybrano 8 najlepszych, którzy dostali się do finałowej jazdy. Kierownika obiektu udało nam się przekonać, żeby włączył nam pełną moc, oczywiście pod warunkiem, że nie będziemy w siebie wjeżdżać… Finał był najdłuższy. Jakżeby inaczej, skoro dostaliśmy podwójną dawkę czasu. W ostatnich okrążeniach mieliśmy co robić, żeby to wytrzymać.
Miro, nasz szef, nawet nie wiemy skąd wyciągnął trofea i trzej najlepsi już zmierzali na podium zwycięzców. Jako trzeci skończył Denis, który jest taką szarą eminencją CDESKu, ponieważ mało kto go widuje, ale bez niego serwery klienckie ledwo by działały. Drugi był Gorazd Tomáš, Tomáš to nazwisko – żeby wszyscy wiedzieli, ma z tym wieczny problem, ale na szczęście nie ma problemu z osiąganiem świetnych czasów i wyników. Ci, którzy mają od nas CM, na pewno dobrze go znają, ponieważ tak samo jak Denis, również Gorazd pracuje z serwerami. A na koniec zwycięzca! Pierwsze miejsce wyjeździł Samo, który pokazał, że na gokartach jest jeszcze szybszy niż w programowaniu. Trofea wręczyła nasza czarująca koleżanka Julka. Adrenalinowe przeżycie, podczas którego każdy starał się o najlepszy czas, zwieńczyliśmy, jakżeby inaczej, piwkiem… Wszyscy dziękujemy Miro, że przygotował dla nas wspaniały wieczór. A także zwycięzcom, ale już cieszymy się na rewanż!
Martin Ondrášik
